NIEJASNE SPRAWKI DYREKTORA JERZEGO PRZEDPEŁSKIEGO

Krzysztof Kopański. Opublikowano w Samorząd Miejski | 514 odsłon.

mosirW majowym numerze pisaliśmy o kulisach kontroli komisji rewizyjnej w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Pasłęku, która obnażyła prawdziwe oblicze radnych związanych z burmistrzem Śniecikowskim, jak również niekompetencję niektórych urzędników.

Kontrola MOSiR rozpoczęła się w październiku 2017 roku. Do dyrektora Jerzego Przedpełskiego trafiło wtedy kilkadziesiąt pytań dotyczących głównie przychodów, zatrudnienia, wynagrodzeń, zależności między MOSIR a klubem jeździeckim Nenia, oraz umów o dzieło zawieranych przez tę jednostkę gminną. Należy podkreślić, że z 4 osobowego składu komisji, pytania zadawał tylko radny Olbryś, natomiast pozostali członkowie komisji, czyli radni klubu „Pasłęczanie”, pozostawali bierni do samego końca kontroli.

Najwięcej kontrowersji budziły pytania dotyczące ujawnienia nazwisk osób fizycznych, z którymi zawierane były umowy o dzieło. Dyrektor Przedpełski, zasłaniając się ochroną danych osobowych, wzbraniał się tym samym od udzielenia pełnej odpowiedzi. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej nie zauważał problemu i za wszelką cenę chciał zakończyć trwającą kontrolę. Z kolei etatowi radcy prawni prześcigali się w pomysłach, jakby mu w tym pomóc. W trakcie trwania kontroli stwierdzono, że właściwie Komisja Rewizyjna już zakończyła kontrolę nie wnosząc żadnych uwag, a jeśli radny Olbryś ma ochotę zadawać pytania, to ma do tego prawo, ale indywidualnie. Generalnie chodziło o to, żeby ograniczyć kompetencje radnego i nie pozwolić dokonać dogłębnej kontroli MOSIR.

Czas mijał, pytania były ponawiane kilkukrotnie, lecz pan Przedpełski wciąż unikał odpowiedzi i szukał różnych wymówek, aby nazwiska beneficjentów nie wyszły na jaw. W końcu radny Olbryś postanowił interweniować na sesji i zażądał od burmistrza, aby ten zdyscyplinował swojego podwładnego do udzielenia wyczerpującej odpowiedzi w trybie pilnym. Okazało się, że „opieszałość" dyrektora MOSiR nie była przypadkowa, ale o tym w dalszej części artykułu.

Aby zrozumieć istotę problemu należy po krótce opisać strukturę tej jednostki oraz jej główne zadania.

MOSiR zatrudnia średnio 9-10 osób w oparciu o umowę o pracę. Osoby te zatrudnione są na stanowiskach: dyrektor, księgowa (1/2 etatu), samodzielny referent, pracownik administracyjno-techniczny, menedżer sportu, konserwator urządzeń sportowo-rekreacyjnych, gospodarz obiektu rekreacyjnego, gospodarz stadionu, oraz 2 etaty pracowników gospodarczych. Dodatkowo, stan kadrowy zasilany jest 4 pracownikami gospodarczymi zatrudnionymi w ramach stażu. Przy okazji zatrudnienia warto wspomnieć, że księgowość prowadzi Izabela Wiśniewska, która równocześnie piastuje funkcję dyrektora Pasłęckiego Ośrodka Kultury.

MOSIR jest jednostką gminną, której podlega Stadion Miejski, teren Parku Ekologicznego oraz gminne place zabaw. Do głównych zadań MOSiR należy dokonywanie remontów, utrzymywanie porządku na tych obiektach i dbanie o ich właściwe funkcjonowanie jak również organizacja imprez sportowych oraz partycypacja w festynach.

Kontrola wykazała, że w latach 2014 – 2017 około 50% umów o dzieło zawarto z osobami, które są zatrudnione w MOSiR lub z osobami spokrewnionymi z pracownikami MOSiR. Było to ponad 120 umów na łączną kwotę ponad 132 000 zł. Co więcej, umowy dotyczyły podstawowych zadań, które pracownicy MOSiR powinni wykonać w ramach regularnych godzin pracy. Do tych zadań zaliczamy dbanie o porządek i estetykę administrowanych miejsc tj. koszenie i wywóz trawy, dokonywanie napraw, porządkowanie drzewostanu, cięcie drewna oraz organizacja imprez sportowych. I tak tylko w latach 2016 - 2017 na koszenie, grabienie i wywóz trawy wydano dodatkowo ponad 20 tys. Zł. W przypadku porządkowania drzewostanu, cięciu drewna oraz usunięciu powalonych drzew kolejne 20 tys. zł. Kolejnym statutowym zadaniem MOSiR jest dokonywanie napraw i wydawałoby się, że w tym właśnie celu zatrudniony jest konserwator. Niestety, tu również MOSiR wydał blisko 12 tys. zł. Zupełnie niezrozumiałym jest, że gro drobnych prac typu naprawa grilla kamiennego czy ogrodzenia nie jest wykonywana przez osobę zatrudnioną w tym celu. Dyrektor Przedpełski zapytany o powyższe kwoty, tłumaczył zasadność zawierania umów tym, że nad jeziorkiem pracują tylko 2 osoby. Zapomniał wspomnieć, że poza tym zatrudnia 4 osoby w ramach stażu, konserwatora, oraz gospodarzy obiektów. Na organizację imprez organizowanych przez MOSiR, dyrektor również wydaje publiczne pieniądza lekką ręką. W latach 2014-2017a podstawowe zadania typu wytyczanie tras, sporządzanie list startowych, rozstrzyganie wyników czy ustawianie namiotów wydano łącznie blisko 40 tys. zł. Tu również spora część beneficjentów była blisko spokrewniona z pracownikami.

Podczas kontroli radny Olbryś poprosił o wykaz premii dla pracowników. W odpowiedzi otrzymał pismo, że premie wynoszą od 100 do 800 zł, ale ze względu na ochronę danych osobowych pełna informacja nie może zostać udostępniona. W efekcie dyrektor Przedpełski został poproszony o udostępnienie listy premii z zachowaniem anonimowości pracowników tj. Pracownik 1, 2, 3 itd. Okazało się, że wcześniejsza informacja była nieprawdziwa ponieważ jeden z pracowników otrzymywał od 500 do 1445zł premii w skali miesiąca co w sumie dało łączną kwotę ponad 12 tys zł premii w 2017r. Czym tak szczególnym wyróżnia się ten pracownik na tle pozostałych? Jakie inne obowiązki otrzymał? Czy może wyręcza we wszystkim dyrektora, który zamiast w siedzibie MOSiR, spędza większą cześć dnia przy koniach lub jeździ po mieście i szuka sensacji do swojego portalu. W końcu, jak czują się inni pracownicy jednostek gminnych oraz samego Urzędu słysząc o tak niebotycznych kwotach?

Warto nadmienić, że pan Przedpełski od wielu lat jest emerytem, któremu burmistrz Wiesław Śniecikowski stale przedłuża kolejne umowy o pracę. Ostatnia umowa kończy się w listopadzie, ale już dziś w kuluarach słyszy się jak problem zostanie rozwiązany, jeśli Wiesław Śniecikowski ponownie zostanie burmistrzem. Otóż nowym dyrektorem MOSiR ma zostać, jeden z pracowników tej jednostki, natomiast Jerzy Przedpełski ma zostać zatrudniony na pół etatu. I w ten sposób wszystko pozostanie w przysłowiowej rodzinie, ponieważ w praktyce pan Przedpełski będzie zarządzał jednostką z tylnego fotela.

Powszechnie znanym hobby Jerzego Przedpełskiego są konie. To drogie hobby, które finansujemy my wszyscy. Końska pasja przerodziła się w niekontrolowany biznes, prowadzony od kilkunastu lat w Parku Ekologicznym, gdzie powstała stadnina, a przy niej zawiązał się Młodzieżowy Klub Jeździecki „Nenia”.

Dyrektor Przedpełski twierdzi, że na podstawie porozumienia MOSiR z klubem „Nenia” organizują wspólnie zajęcia i do tego wykorzystywane są także konie będące w użyczeniu klubu. Klub natomiast nie ponosi kosztów zajęć, a partycypuje w kosztach utrzymania i leczenia koni. Jeśli przyjrzeć się temu bliżej to sposób rozliczeń między MOSiR, a klubem wcale nie jest już taki oczywisty, a wręcz odwrotnie, budzi sporo wątpliwości. Otóż, wychodzi na to, że większość kosztów związanych z funkcjonowaniem stadniny oraz utrzymaniem obiektów ponosi MOSiR. Natomiast obszary, w których można zarobić pieniądze przypadają w udziale klubowi „Nenia”. Dotyczy to np. organizacji zawodów jeździeckich, gdzie klub czerpie zyski z wpisowego. W zawodach uczestniczy z reguły kilkadziesiąt zawodników, a opłata za zawodnika oscyluje w granicach 150 zł. Druga sprawa to przychody z reklam. Ze sprawozdania finansowego klubu „Nenia” wynika, że w 2016 roku wpływy z reklam wyniosły 5 567 zł. W tym samym okresie przychody z reklamy w MOSiR wyniosły jedynie 300 zł. Pomimo tego, że klub „Nenia” funkcjonuje na terenie Parku Ekologicznego, w obydwu przypadkach MOSiR nie pobiera żadnych opłat od klubu za udostępnienie obiektu. MOSiR jako jednostka gminna może być kontrolowany przez Burmistrza, Komisję Rewizyjną lub inne organy, ale w stosunku do klubu funkcjonującego jako stowarzyszenie, gmina już takich kompetencji nie posiada, więc i nie ma jak go skontrolować. Dodatkowo dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji, że kiedy MOSiR organizuje zawody na swoim terenie to musi płaci tajemniczemu gospodarzowi parkuru.

Podsumowując, wielu mieszkańców naszego miasta postrzega MOSiR, stadion i Park Ekologiczny jako prywatny folwark Jerzego Przedpełskiego. I słusznie. W domku z gliny, który powinien być atrakcją turystyczną stoi jego biurko oraz wygnieciona kanapa (?). Boiska nie są koszone na czas, są problemy z udostępnianiem obiektów, a ludziom którzy faktycznie chcą działać na rzecz pasłęckiego sportu rzuca się kłody pod nogi. Zewsząd docierają informacje i skargi, że najwyższy czas dokonać gruntownych zmian kadrowych w tej jednostce. Jedynie Burmistrz pozostaje ślepy i głuchy na te sygnały i albo nie chce, albo nie ma odwagi przeprowadzić gruntownej kontroli tej jednostki. Na wrześniowej sesji dyrektor Przedpełski odgrażał się, że przeżył już nie takie kontrole tym samym sugerując, że jest nietykalny. I faktycznie taki stan rzeczy będzie trwał dopóki na stanowisku burmistrza nie zasiądzie osoba spoza rządzącej kliki.

Tekst opublikowano za zgodą redakcji "Kuriera Pasłęckiego".

Komentarze  

+3 #3 jp 2018-10-19 05:03
Zawezwać NIK i zacznie odpowiadać na pytania.
Cytować
+4 #2 jhgf 2018-10-16 09:13
Czy pani Izaebela W. pracuje na pół etatu po południu czy w czasie godzin pracy w POK ?
Cytować
+7 #1 z ostatniej chwili 2018-10-16 08:00
Na ostatnich zawodach w Dąbrówce Małej k. Olsztyna startowały konie prywatne p. Przedpełskiego, a dosiadały ich amazonki z klubu "Nenia". Tak to się odbywa. Oto prywatna stadnina urządzona za gminne pieniądze podatników. I tak biznes się kręci od lat. Brawo burmistrz Śniecikowski "za dbałość" o pieniądze nas wszystkich. Fałsz, obłuda i zakłamanie oto co tu się wyprawia.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież