Straż Miejska w Pasłęku zredukowana. O kilka lat za późno

Krzysztof Kopański. Opublikowano w Samorząd Miejski | 1743 odsłon.

straz-miejska-paslek.jpg  Kiedy od kilku lat osobiście poruszałem temat niefektywnej pracy Straży Miejskiej w Pasłęku, to  burmistrz Śniecikowski tylko się uśmiechał i nic z tym nie robił.

Strażnicy pilnowali bardziej samego urzędu, burmistrza i sprawdzali karty wędkarskie na Zakrzewku. Ręcznie sterowanie przez władzę tym organem było od zawsze. Obywatele wiecznie skarżyli mi się na brak reakcji ze strony określonych strażników.

A ileż było kadzenia, chwalenia i takim tam peanów. Wypisz, wywaluj jak wyjęte kadry z filmu "Miś".

Cóż się takiego stało, że dziś burmistrz zwalnia 3 strażników, a pozostawia 2 z pięcioosobowego składu? Jeżeli raptem burmistrz mówi o ekonomii, to gdzie był przez wszystkie swoje kadencje, kiedy bronił tej formacji i wskazywał, że jest efektywna i konieczna.

Kilka lat temu opisywałem na moim blogu szczegółowo warunki pracy naszych strażników. Twierdziłem i dalej twierdzę, że w warunakch pasłęckich, to formacja bez przyszłości. W przeprowadzonej wówczas sondzie negatywne opinie o pracy pasłęckiej Straży Miejskiej wyraziło 55% głosujących, przy czym aż 40% chciało jej likwidacji, a 15% żle oceniło jej pracę. Pozytywnie o pracy naszych strażników wyraziło się 43 % głosujących, z czego 36% oceniło ją średnio,  a 7% - dobrze. Około 2%  nie miało w tej sprawie zdania.  Dziś, po latach zdania na temat większości strażników są jeszcze bardziej negatywne, a opinie nie nadają się do cytowania.

Najpierw były dwa samochody, choć wystarczył nawet jeden, gdyż nie było komu jeżdzić i pełnić służbę. Były rowery. Były, ale nie doczekaliśmy się jeżdżących na nich strażników. Jeden za gruby, drugi na mały, a kolejny ma przeciwwskazania lekarskie, by jeżdzić rowerem. Ot, cała prawda. Tymczasem zakupione rowery gdzieś rdzewieją.

Ale najbardziej rozbrające są absencje naszych strażników w pracy. Podam je na przykładzie kilku lat (2010-2014).

Strażnik  A w ciągu badanych lat na 1111 dni roboczych przez 324 dni przebywał na zwolnieniach lekarskich, wykorzystał 103 dni urlopu, łącznie 427 dni, co daje 38% absencję. 

Strażnik  B w ciągu badanych lat na 1111 dni roboczych przez 153 dni przebywał na zwolnieniach lekarskich, wykorzystał 114 dni urlopu, łącznie 267 dni, co daje 24% absencję. 

Strażnik  C w ciągu badanych lat na 1111 dni roboczych przez 479 dni przebywał na zwolnieniach lekarskich, wykorzystał 123 dni urlopu, łącznie 602 dni, co daje 54% absencję. 

Strażnik  D w ciągu badanych lat na 1111 dni roboczych przez 301 dni przebywał na zwolnieniach lekarskich, wykorzystał 111 dni urlopu, łącznie 412 dni, co daje 37% absencję. 

Strażnik  E w ciągu badanych lat na 1111dni roboczych nie przebywał w ogóle  na zwolnieniach lekarskich, wykorzystał 145 dni urlopu, łącznie  145 dni, co daje 13% absencję. 

Jak widać tylko strażnik E nadaje się do pracy. Brawo!!! No może jeszcze strażnik B, ale wyłącznie warunkowo!.
 
Kolejną prawidłowość, jaką pokazują szczegółowe statystyki,  to fakt, że wszyscy "chorowicy strażnicy" wyjątkowo zdrowieli w roku wyborczym. Czemu to przypisać? Czyżby obawiali się nowej władzy samorządowej? Ale, skoro przychodziła stara władza, to w kolejnym roku "odbijali sobie" na chorobowym. I tak rekordzista, strażnik C tylko w 2011roku, aż 211 dni przebywał na zwolnieniu lekarskim. W następnych latach utrzymywał się "podobny trend".
 
Dodać należy, że przez te wszystkie lata Straż Miejską kontrolowała komisja rewizyjna i  zawsze było dobrze, a nawet bardzo dobrze. Dopiero w ubiegłym roku nowa komisja rewizyjna zaczęła baczniej przyglądać się Straży.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w marcu tego roku poddałem krytyce działania komisji, która widząc nieprawidłowości nie była konsekwentna i nie zażądała od burmistrza wszczęcia określonych działań.
Czyżby pomogło?
Z drugiej strony powinienem się cieszyć, albowiem burmistrz realizuje mój program wyborczy, w którym wyraźnie wskazywałem na potrzebę likwidacji Straży Miejskiej w Pasłęku. Na razie o likwidacji się nie wspomina, ale dwie osoby to liczebnie ranga straży gminnej, a nie miejskiej.  Czy pójdzie to w kierunku całkowitej likwidacji? Czas pokaże. Tymczasem na stanowiskach pozostają panowie Stando i Kulon.
 
 
 

 

Komentarze  

0 #6 forfiter 2016-05-04 09:29
A co Pan sądzi o zartudnieniu wiceburmisrza?
Cytować
0 #5 forfiter 2016-05-04 09:28
A coan sądzi o zartudnieniu wiceburmistrza. To lepsze niż straznicy?
Cytować
+1 #4 forfiter 2016-05-03 09:31
No nie wiem. Burmistrz chciał zwalniac a Pan napisał burmistrzowi alibi do zwolnienia? Dziwne.
Cytować
+3 #3 P 2016-04-10 10:06
Widzę jedną nie ścisłość, chodzi o rowery.Pan Sławek w tym roku już rozpoczął sezon rowerowy i śmiga po mieście.
Cytować
+1 #2 czytelnik 2016-04-08 07:42
Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł w dzisiejszym wydaniu Dziennika Elbląskiego "Zwolnienia w Straży Miejskiej" i tak się zastanawiam, jak to możliwe przez 25 lat tolerować bumelanctwo strażników, a teraz dalej twierdzić,że są potrzebni.Po co? komu? A najbardziej ubawił mnie fragment,że burmistrz pomoże w znalezieniu pracy dla zwalnianych. Nie wiedziałem, że burmistrz Pasłęka ma własne biuro pracy. A tak na poważnie to może p. sekretarz i burmistrz zabrali by głos w sprawie mobingu pracowników w urzędzie, bo o tym huczy całe miasto.
Cytować
+4 #1 mieszkaniec 2016-04-06 08:25
Toż to oddział szpitalny i sanatorium sobie zrobili niektórzy strażnicy ze swojej pracy. Gnać i patrzeć jak się kurzy. Lepiej mieć dwóch porządnych, niż pięciu bylejakich.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież