Burmistrz Śniecikowski i jego radni za smrodem z planowanych ferm Wipaszu? Zabawa w chowanego trwa

Krzysztof Kopański. Opublikowano w Samorząd Miejski | 2437 odsłon.

kurnik1.jpgWydaje się to trudne do uwierzenia, ale już od ponad pięciu lat firma Wipasz S.A. walczy o zgodę na wybudowanie najpierw kurników, potem jeszcze chlewni trzody w odległości ok. 1km od granicy administracyjnej miasta Pasłęka.

Firma wije się jak piskorz, zmieniając kolejne scenariusze inwestycyjne, by ukryć prawdziwe zamiary. Takie zachowanie inwestora znacznie obniża  jego wiarygodność, wzbudza zrozumiałą podejrzliwość, co do jego szczerych intencji, angażuje urzędników i radnych do pracy nad kolejnymi dokumentami, które stają się bezużyteczne, a budżet gminy naraża na niekończące się koszty związane z opracowywaniem kolejnych koncepcji planu, a są to każdorazowo niebagatelne kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Chcąc zachować chronologię, przypomnieć należy, że już w czerwcu 2010r. firma złożyła wniosek na wybudowanie 20 kurników o powierzchni łącznej 50.000 m2 i obsadzie 800.000 sztuk w jednym tylko cyklu produkcyjnym (rocznie 6-7 cykli ).

Burmistrz Śniecikowski temat śmierdzącej inwestycji ukrywał przed naszą społecznością, przed wyborami samorządowymi w 2010r.. Dopiero po wyborach plany inwestycji wyszły na jaw. Wydana wówczas przez burmistrza Śniecikowskiego decyzja środowiskowa została zaskarżona do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Elblągu, które z uwagi na rażące błędy ją ostatecznie uchyliło. Burmistrz zmuszony został przeprowadzić ponowne postępowanie i wydać nową decyzję. Jednak inwestor wycofał wniosek i temat został zamknięty. Ale, jak się okazało,  nie do końca.

Firma Wipasz SA ponowiła wniosek i procedura ruszyła od nowa. Tym razem burmistrz postanowił „obciążyć” odpowiedzialnością radnych. Zdecydowano się specjalnie opracować plan zagospodarowania przestrzennego dla wsi Krosno i Sakówko, aby uniknąć szczegółowej procedury uzyskiwania zgód od wszystkich instytucji akceptujących i mogących mieć istotny wpływ dla tego przedsięwzięcia.

Projekt planu objął swoim zasięgiem blisko 100 ha tj. tereny we wsi Krosno k. Pasłęka (vis a vis firmy Wipasz) biegnące wzdłuż trasy S7 praktycznie, aż po  wieś Sakówko. I wydawać by się mogło, że inwestor ma już jasno sprecyzowany cel. Jednak na tydzień przez zaplanowaną publiczną wrześniową debatą w 2014r. na temat nowego planu, firma wnioskodawca zmieniła ponownie scenariusz inwestycji. Miał  powstać Instytut Badań i Innowacji Żywieniowych z   kurnikiem o powierzchni 5000m2 i tuczarnią trzody chlewnej o powierzchni 6000m2 wraz z zapleczem badawczym. Wówczas też pojawił się list intencyjny JM Rektora Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, a trzeba przypomnieć, że 4 lata temu uczelnia nie chciała nawet opiniować inwestycji.

Zmiana koncepcji inwestora w 2014r. wywołała duże zakłopotanie i zdziwienie zespołu planistycznego, który na taką ewentualność nie został przygotowany. Również opracowane ekspertyzy zupełnie straciły sens, gdyż nie uwzględniały nowej koncepcji.

W kolejnej koncepcji opracowanej w 2015r. po „liftingu” tej z 2014r.  idea instytutu pozostała, ale dodano szereg elementów podważających radykalnie wiarygodność inwestora.

Zabudowa miałby ograniczyć się do dwóch obiektów w sumie ok. 11 tys.m2, ale wskaźnik powierzchni zabudowy do powierzchni działki wynosi 0,8, co świadczy o tym, że teraz z blisko 29ha działki objętej planem blisko 231 tys.m2 można zabudować kurnikami, czy tuczarniami świń.

Co więcej wskaźnik intensywności na działce wynosi 1,  co pozwala na piętrową zabudowę  maksymalnie do powierzchni ogólnej budynków odpowiadającej wielkości działki, czyli blisko 290tys.m2. Zresztą  pozwala na to zapis o wysokości obiektów do 17m.

A zatem jak się mają do tego zapewnienia inwestora, że „chce” tylko 11tys. m2, skoro może mieć powierzchnię ogólną budynków blisko 26-krotnie większą od wnioskowanej.

Nie jest też jasne , w jakim celu w projekcie planu zapisano wysokość pozostałych obiektów do 50m. Czyżby chodziło o spalarnię zwierzęcych zwłok. Nie wiadomo.

Kontrowersyjnym zapisem jest określenie liczby zwierząt w liczbie nie większej niż 600 dużych jednostek przeliczeniowych inwentarza (DJP). Dla przykładu 1 kura to 0,004 DJP,  co daje 150 tysięcy sztuk  w jednym cyklu hodowlanym, a rocznie przy 6 cyklach 900 tys. szt. Z kolei przy obsadzie 1500 macior i dziesięciu sztukach prosiąt, w sumie w jednym cyklu byłoby 1500 macior i 15 tys. prosiaków, rocznie nawet do 30 tysięcy prosiąt.

Zapis ten jest tylko pozornie ograniczający, albowiem w mojej ocenie plan zagospodarowania przestrzennego określa przeznaczenie gruntu i wyznacza ogólne parametry zabudowy i nie może ingerować w obsadę zwierząt gospodarskich w obiektach.

Żeby jednak „tradycji” stało się za dość, prezes  firmy Wipasz S.A. w dniu 29 lipca 2015r. w piśmie przesłanym do burmistrza Śniecikowskiego zrezygnował z koncepcji budowy instytutu.

Burmistrz i jego ekipa, z mediami mu podległymi odtrąbiły o rzekomej rezygnacji Wipaszu z inwestycji, jawnie wprowadzając opinię publiczną w błąd.

Widać, że umiejętność czytania tekstu ze zrozumieniem nie jest dana wszystkim po równo. Co więcej, firma ani myśli zrezygnować koncepcji przemysłowej hodowli zwierząt i nie wycofała wniosku o opracowanie planu.

Z kolei burmistrz Śniecikowski w dniu 30 lipca 2015r. wykreślił zapis dopuszczający lokalizację obiektów do przemysłowej hodowli zwierząt w liczbie  600 DJP z działki objętej planem, ale nie będącą własnością Wipaszu. Czy to przypadek, czy celowa manipulacja?

Burmistrz w ogóle zdaje się nie przejmować głosem naszej społeczności w ewidentny sposób lobbując na rzecz śmierdzącej inwestycji. Najpierw urządził spotkanie w środku wakacji w wąskim gronie, nawet nie powiadamiając o tym radnych. O przepraszam powiadomił, swoich przewodniczących komisji. Te quasi konsultacje, to była czysta parodia. Żenująca reżyseria i wykonanie w osobie burmistrza, nieudzielanie głosu, przerywanie w pół zdania, no i oczywiście kwieciste mowy klakierów, od tych którzy współpracują z Wipaszem, po małorolnych i bezrolnych, którzy nawet nie wiedzą, o które działki dokładnie chodzi, ale oczywiście są „za”.

Na drugim spotkaniu 30 lipca 2015r. scenariusz się powtórzył, tylko burmistrz „zapomniał” przyznać się przed ludźmi, że to nie kto inny, jak on sam na wniosek Wipaszu złożył do poprzedniej Rady Miejskiej projekt uchwały w sprawie opracowania planu zagospodarowania przestrzennego dla tej inwestycji, który został przegłosowany głosami radnych klubu radnych „Pasłęczanie”.

Dla ludzi myślących ta inwestycja nieść będzie nie tylko odór i smród, z czym kojarzyć się będzie Pasłęk. Ale stwarza również potencjalne  zagrożenie dla zanieczyszczenia wód powierzchniowych i gruntowych i wysokie zagrożenie mikrobiologiczne chorobotwórczymi bakteriami (paciorkowce, gronkowce), pałeczkami z grupy Coli, wirusami pryszczycy, tasiemcami i wieloma innymi.  Jednym słowem używając potocznego zwrotu – syf i malaria.

Pożytków z inwestycji nie będzie żadnych. Fermy przemysłowe są dziś doskonale zmechanizowane i nie wymagają dużych nakładów siły roboczej. Obecnie obsada na kurnik to 1-2 osoby w zależności od ilości  kur, czy brojlerów. Firma będzie płacić tylko podatek rolny.

Protestują mieszkańcy Pasłęka,  wsi Krosno i Sakówko oraz wszyscy obywatele mający świadomość zagrożeń, jaka niesie ta inwestycja dla naszego miasta i okolic.

Również coraz więcej firm przyłącza się do protestów szczególnie te, które w procesie technologicznym muszą zasysać świeże powietrze. Przeciwny tej  inwestycji jest Zbigniew Przybysz – prezes firmy Kram, który sfinansował kampanię plakatową uświadamiającą naszej społeczności zagrożenia, jakie stwarza ta inwestycja.

Dodać też należy, że inwestycyjna atrakcyjność Pasłęka, która dziś jest bardzo niska, spadnie zdecydowanie poniżej zera. Kto o zdrowych zmysłach będzie chciał tu się osiedlać i inwestować. Już dziś ceny mieszkań i domów spadają. Lokalni deweloperzy wstrzymują się z kolejnymi realizacjami w obawie o sprzedaż nowobudowanych  lokali. Zbycie siedliska bez gruntów rolnych na podpasłęckich wsiach graniczy z cudem, gdzie zresztą w co drugiej wkrótce staną farmy wiatrowe. Czy ktoś chciałby tam zamieszkać? Chętnych brak.

Już 23 października planowane jest posiedzenie Rady Miejskiej w Pasłęku, na której ma być zatwierdzony plan zagospodarowania przestrzennego pozwalający na budowę przemysłowych kurników i tuczu trzody chlewnej pod Pasłękiem.

Może warto, zastanowić się, jakie mamy priorytety w życiu. Co jest dla nas bardzo ważne, ważne i mniej ważne? Co pozostawimy naszym dzieciom i wnukom, najbliższym.  Dziś świadomość społeczna czystego środowiska jest dużo większa niż kiedykolwiek, toteż chrońmy to, co mamy najlepszego przed  tymi, którzy dla własnego interesu chcą nas tego pozbawić.

 

Chcąc poznać Państwa opinię na ten temat zamieściłem na blogu sondę. Proszę wyrazić swój pogląd.

Později vy si uvědomil, že viagra a dávka je Zajímavostí věci viagra 25mg nejtěžší uvažovat není doprava. Takže vám si myslel než. Jen bude muset uvažovat o tom, kdy se dá dělat.