Czy burmistrz musi "dorabiać na boku" do swojej pensji? A jeśli już, to czy powinien?

Krzysztof Kopański. Opublikowano w Samorząd Miejski | 2450 odsłon.

uczelnia.jpgJednym z pierwszych obowiązków Rady Miejskiej po zaprzysiężeniu jest ustalenie wynagrodzenia Burmistrza Pasłęka. Obecni radni prawem powielaczowym ( identyczne w kadencji 2010-2014) ustalili to wynagrodzenie brutto na poziomie 11.040 zł, na które składają się wynagrodzenie zasadnicze to 5.700zł,  dodatek funkcyjny 1.900 zł, 20% dodatek za wieloletnią pracę 1.140zł i dodatek specjalny w wysokości 30% łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego 2.280 zł. Do tego dochodzą jeszcze „przywileje budżetówki” nagrody jubileuszowe od 75% do 400% wynagrodzenia miesięcznego w zależności od stażu pracy  oraz jednorazowa odprawa wysokości 2-6-miesięcznego wynagrodzenia w związku z przejściem na emeryturę lub rentę z tytułu niezdolności do pracy

Dla porównania obecnie maksymalne uposażenie brutto burmistrza, wójta wynosi 12.540 zł. Takie uposażenie zainkasuje burmistrz Morąga. Jednak prezydent Elbląga Witold Wróblewski zarobi brutto „tylko” 12.030 zł, czyli dokładnie tyle, ile jego poprzednik Jerzy Wilk.

Z kolei burmistrz Bartoszyc otrzyma wynagrodzenie brutto w wysokości 7.600 zł, a jego odpowiednik w Braniewie  - 8.111 zł. W kadencji 2006-2010 pensja burmistrza wynosiła 8.793,50 zł brutto i w mojej ocenie była na nasze miejsko-gminne warunki wystarczająca.

Prześciganie się w windowaniu zarobków samorządowców jest dalece nierozsądne i ma tylko jeden cel „skok na kasę”, a niestety nie zawsze idzie w parze z kondycją finansową samorządu i umiejętnościami włodarza. Czasami żenujące jest to, że Polska prowincjonalna, chce równać się Polską wielkomiejską, jej stanem i możliwościami, a już na pewno z zarobkami. To trochę tak, jak w  powiedzeniu Kazimierza Pawlaka – bohatera komedii Nie ma mocnych..  Ot, zobaczyła żaba, jak konie kują, i sama nogi podstawia.

Burmistrz Wiesław Śniecikowski w 2013r.  zarobił z tytułu pełnionej funkcji blisko 146 tys. zł. Dodatkowo pracuje jako adiunkt na Elbląskiej Uczelni Humanistyczno-Ekonomicznej  w Elblągu i zarabia ok. 36 tys. zł. Prawa autorskie to 1.117 zł i dopłaty obszarowe do produkcji rolnej z ARMiR  to 984 zł.

Powstaje pytanie: czy burmistrz powinien dorabiać? Czy w ogóle ma na to czas. Z własnego doświadczenia wiem, że praca na uczelni to ogromne obciążenie. Przygotowywanie wykładów, ćwiczeń, konsultacje, kolokwia, sprawdzanie prac, praca promotorska, sesje egzaminacyjne, prowadzenie dokumentacji. A gdzie rozwój własny, jako naukowca. Publikacje, odczyty? Jak to wszystko pogodzić, skoro zwykło się uważać, że burmistrz pracuje 24 godziny na dobę. Z pewnością cierpi na tym etat podstawowy i dodatkowy, o rodzinie już nie wspomnę.  Dziś nie da się pracować tylko na studiach wieczorowych, dla zaocznych. Nikt z koleżeństwa i władz uczelni nie godzi się na takie rozwiązanie na dłuższą metę. Należy również udzielać się na studiach dziennych. Studenci przyjeżdżają na konsultacje w ciągu tygodnia i trzeba być dyspozycyjnym. Tego żaden mądry dziekan wydziału naukowcowi nie odpuści.

Tak naprawdę zastawiam się,  czy burmistrz nie powinien poprosić Radę o zgodę na  dodatkowe zatrudnienie.

Taka procedura obowiązuje w korporacjach i „budżetówce” tzw. szeregowych pracowników. Pracodawca (tu: rada) powinien wiedzieć,  jaką aktywność zawodową podejmuje podległy jej pracownik. Składa się wówczas przewidywany harmonogram pracy i zakres czynności, który nie może narażać pracodawcę na utratę kontroli nad pracownikiem  i wyciekiem informacji dla konkurencji. Błędem ustawodawcy jest zakaz prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek, ale z kolei na etacie można pracować bez ograniczeń. Stąd ta furtka jest wykorzystywana przez samorządowców.

W poprzedniej kadencjach burmistrzowi Śnieckowskiemu zarzucano, że pomimo ustalonych terminów (środa) przyjęć był nieobecny. Poza tym dlaczego tylko raz w tygodniu można porozmawiać z burmistrzem. Burmistrz nie chce również, aby sesje Rady Miejskiej  odbywały się po południu, gdzie pracujący mieszkańcy mogli przysłuchiwać się obradom. Uważam, że burmistrz powinien być dostępny przynamniej raz  w miesiącu również w sobotę, aby ludzie pracujący mieli okazję się z nim spotkać i zgłosić własne problemy. Taki zwyczaj panuje w wielu miastach m.in. w Elblągu. U nas, od wielu, wielu lat miasto jest zorientowane wyłącznie na emerytów, rencistów i bezrobotnych, gdyż te grupy społeczne dysponują zawsze czasem wolnym. A przecież dziś pracę trzeba szanować w sposób szczególny, bo jest dobrem limitowanym  i nie można oczekiwać od pracujących, by brali urlop, aby spotkać się z burmistrzem.

Burmistrz „gasi” też pomysły o powołaniu zastępcy. Nawet małe gminy mają zastępców wójtów. Dlaczego w Pasłęku odkąd nastał burmistrz Śniecikowski stanowisko zastępcy jest nieobsadzane? Jeżeli ktoś chce mi wmówić, że to z oszczędności, to „zabiję” go śmiechem. Po dwóch kadencjach pracy w radzie, mógłbym zrobić habilitację z tego jak łatwo trwoni się samorządowe pieniądze.

W mojej ocenie burmistrz W. Śniecikowski prowadzi rządy autokratyczne. Chce być numerem 1 i nie potrafi dzielić się władzą. Nie chce, by ktoś patrzył mu na ręce; w jaki sposób zarządza i co powoduje, że podejmuje takie, czy inne decyzje.

Na dłuższą metę nie da się ciągnąć kilku srok za ogon. Pomyśl o tym, burmistrzu, szczególnie teraz, gdy organizm dał Ci  wyraźne ostrzeżenie.

Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia Ci życzę.  

 

Ps. Życie pisze własne scenariusze, w którym dotychczasowy sekretarz p. Miklusz został nagle z-cą burmistrza.  Skoro burmistrz Śniecikowski przebywa na zwolnieniu lekarskim: dlaczego podpisuje dokumenty. A może dokument powołania jest antydatowany. Wszystko u nas jest możliwe (jest normą). Nowa Rada powinna to zbadać. 

Později vám si rozuměl jsem, že viagra a dávka je pamětihodnosti věci viagra 25mg nejtěžší uvažovat není doprava. Takže jste si myslel než. Jen bude muset přemýšlet o tom, kdy se dá dělat.

Komentarze  

+1 #2 gall anonim 2014-12-28 14:17
odpowiedź na Pańskie pytanie jest prosta: burmistrz nie powinien pytać o zgodę, jako obywatel piastujący stanowisko urzędnicze tylko tej funkcji winien być oddany. tym czasem "kręci lody na boku" i jest zadowolony. człowiek, który ma wiele, chce mieć jeszcze więcej. burmistrz przypomina swoim postępowaniem króla spod Góry - Thora. ale co tam zamiast dać możliwość innym, lepiej samemu się bogacić... zwykły obywatel nie dowierza, a WŚ spełnia się w każdej roli, mimo że nie ma czasu, aby choć jednej poświęcić się w pełni...
Cytować
+2 #1 Jazu 2014-12-24 14:40
No, znów w formie. Wesołych Świąt
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież