Kolejna skarga na dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pasłęku

Krzysztof Kopański. Opublikowano w Samorząd Miejski | 3765 odsłon.

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w dniu 21 października 2011r. przedmiotem obrad było rozpatrzenie skargi złożonej przez p. Marcina K. na bezczynność działania dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pasłęku - p. Jerzego Przedpełskiego w celu zapewnienia należytego bezpieczeństwa na placu zabaw przy ul. Kusocińskiego  i tym samym narażania osób korzystających  z tego miejsca, głównie dzieci i młodzież na zagrożenie ciała, a nawet życia. 

Dyrektor MOSiR w piśmie przesłanym do burmistrza Śniecikowskiego stwierdził, że uszkodzenie na placu zabaw zostało naprawione w dniu 1 września 2011r.. Jeśli chodzi o ubezpieczenie, to nie obejmuje ono tego obiektu. Poza tym dodaje, że korzystanie z boiska przez osoby pełnoletnie odbywa się na własną odpowiedzialność i uznał, że osoba, która doznała urazu głowy wiedziała wcześniej o uszkodzeniu boiska i grała świadomie w piłkę w pobliżu uszkodzonego elementu ogrodzenia. Naprawy na tym obiekcie były wykonywane wielokrotnie. W lipcu dokonano ostatniej naprawy i "..od tamtego czasu podczas wizualnych kontroli stanu technicznego nie stwierdzono żadnych usterek.." W piśmie dalej czytamy...jako administrator obiektów nie mamy zaplanowanych w budżecie MOSiR na 2011r., środków na wykonanie i umieszczenie trwałych regulaminów. Środki na ten cel zostaną zaplanowane w budżecie na 2012r. Kilka razy na terenie obiektu były umieszczane instrukcje w postaci zalaminowanej kartki określąjace zasady korzystania z urządzeń lecz były one sukcesywne zrywane.

W kolejnych piśmie przesłanym do burmistrza dyrektor J. Przedpełski powiela te same argumenty wskazane powyżej oraz usprawiedliwia fakt, iż  faktycznie odmówił spotkania na placu zabaw przy ul. Kusocińskiego lecz doszło do niego na terenie Parku Ekologicznego   z p. Marcinem K. z uwagi na ....zaplanowany wcześniej zakres prac wymagający jego (jako dyrektora) osobistego nadzoru. Dodał, że.... w trakcie rozmowy poinformowałem, że jeżeli zakres ubezpieczenia administrowanych przez MOSiR obiektów obejmuje również place zabaw i boiska sportowe to może dszkodowanie będzie możliwe, lecz w danej chwili nie jestem w stanie stwierdzić...Podczas spotkania w dniu 7 września 2011r. oświadczyłem, że zakres ubezpieczenia nie obejmuje placów zabwa i boisk sportowych i odszkodowanie nie będzie możliwe.  

W dyskusji przed podjęciem uchwały przez Radę Miejską p. Przedpełski usprawiedliwiał się publicznie wyjątkowo "złą" lokalizacją tego placu zabaw (w sąsiedztwie p. skarbnik), trudną młodzieżą i tym, jakby on tam był  i to widział, to ...mogłoby być nieszczęcie. Dodał wskazując na mnie, że jako radny z tego okręgu powininem się zająć tą sprawą, zapominając przy tym, że on jako dyrektor MOSiR ma to w zakresie czynności ze świelicą środowiskową włącznie, na którą gmina łoży niemałe środki, których to dysponentem środków jest p. Przedpełski. Drugi taki feralny plac zabaw mieści się przy ul. 11 Listopada, jednak tu p. dyrektor nie odważył się "wezwać do apelu"  naszego burmistrza, który w bezpośredniej okolicy mieszka i zobowiązać go do pracy z trudną młodzieżą. Czyżby stchórzył?

Na kanwie tej sprawy poprosiłem o wyjaśnienie burmistrza, dlaczego publicznie rozpatrujemy tę skargę i musimy podejmować uchwałę, choć jest ona skierowana bezpośrednio do burmistrza, a Rada otrzymała ją tylko do wiadomości, zaś poprzednią skargę p.Waldemara T. na dyrektora Przedpełskiego Rada nie rozpatrywała.

W odpowiedzi, której udzielił sekretarz Gminy p.S.Miklusz usłyszałem dość pokrętne  wyjaśnienia, że inny jest charakter skargi,a poza tym w tej pierwszej chodziło głównie o zachowanie i najważniejsze, że p. dyrektor przyznał się, przeprosił i przeprosiny zostały przyjęte.

W argumentacji o oddalenie skargi burmistrz podnosił, że skarżący i poszkodowany w jednej osobie jako osoba nieuprawniona korzystała z placu zabaw,  a obwioniony dyrektor w chwili zajścia zdarzenia nie pełnił funkcji dyrektora, zaś MOSiR jako administrator stale nadzoruje place zabaw, ale (cyt.)... utrzymanie w idelanym stanie jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe?!

Ostatecznie Rada Miejska uznała skargę większością głosów za bezzasadną.

Morał z tej sprawy jednak następujący: gmina i MOSiR nie posiadają umów ubezpieczenia z tytułu odpowiedzialności cywilnej na tego typu obiektach, tak w przypadku podobnego zdarzenia sprawa musiałaby trafić do sądu, brak jest procedur monitoringu i nadzoru, albowiem MOSiR liczy na sygnał od mieszkańców o ewentualnych uszkodzeniach, zaś uchwalone w marcu 2011r. regulaminy nie są wywieszone, bo rzekomo brak jest na to środków, choć ten sam dyrektor stale występuje o pieniądze do Rady o zwiększenie pieniędzy na kolejne imprezy i  zawody (nie zawsze wiadomo jakie ) bez prelimianarza i je otrzymuje od Rady np. dokładnie 21 października br. wniósł o 5000zł z przeznaczeniem na możliwość organizacji imprez sportowo-rekreacyjnych.... i je otrzymał. Ale na zawieszenie regulaminów p. dyrektor Przedpełski nie wystąpił, bo i kto by się tam tymi regulaminami przejmował.  

Poniżej zamieszczam treść skargi

Pasłęk, dnia 12 września 2011r

                                                                                                                                                   

Pan                                                                                                     

Wiesław Śniecikowski

Burmistrz Pasłęka

                                                    

 SKARGA

Niniejszym składam skargę na bezczynność działania Dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pasłęku p. Jerzego Przedpełskiego w celu zapewnienia należytego bezpieczeństwa na placu zabaw przy ul. Kusocińskiego i tym samym narażania osób korzystających z tego miejsca, głównie dzieci i młodzież na zagrożenie uszkodzenia ciała, a nawet życia.

 UZASADNIENIE

Swoją skargę uzasadniam zdarzeniem, która miało miejsce w dniu 26 sierpnia 2011r. o godz. 15 na wspomnianym placu zabaw. Grając z dzieckiem piłką na boisku, w pewnym momencie wypadała ona poza jego obrys, tuż przy dziurawym ogrodzeniu. Podnosząc piłkę , zahaczyłem o wystające druty siatki ogrodzeniowej.

W wyniku tego doznałem poważnego uszkodzenia głowy w postaci licznych ran otwartych. Towarzyszył temu bardzo silny krwotok, który był trudny do zatamowania. Moja małżonka w obliczu tego zdarzenia wykazała się odwagą i samodzielnie zawiozła mnie do Szpitala Powiatowego w Pasłęku. Miejscowy szpital nie mógł sobie poradzić z moim przypadkiem i po wstępnym opatrzeniu, zostałem wysłany do szpitala w Elblągu. Tu zostałem opatrzony, a rany zostały zaszyte i otrzymałem zastrzyki przeciwbólowe oraz przeciwtężcowe. Po 7 dniach trafiałem do lekarza rodzinnego celem dalszego leczenia, który nim kierował. W dniu 08.09.2011r. zostały mi zdjęte szwy na głowie.

W chwili obecnej czekam na komisję lekarską w sprawie orzeczenia doznanego uszczerku na zdrowiu.

Jeżeli chodzi MOSiR w Pasłęku, to powyższe zdarzenie zostało zgłoszone ustnie przez moją małżonkę w dniu 30.08.2011r., które zostało przyjęte przez pracownika p. J.Replin.

Podło wówczas stwierdzenie, że mnie w tamtym miejscu nie powinno być. Dość to zdumiewające, bo przecież byłem tam jako opiekun dziecka, co wynika wprost z regulaminu korzystania. Małżonka zwróciła uwagę, że plac był niezabezpieczony, brakowało regulaminu korzystania i telefonów alarmowych z telefonem do administratora włącznie.

W dniu 1 września zadzwoniłem do p. Przedpełskiego w celu umówienia się na rozmowę w tej sprawie. Opisałem mu sprawę, odmówił spotkania miejscu zdarzenia, które na jego życzenie odbyło się przy domku glinianym w Parku Ekologicznym. Pan Przedpełski na moje uwagi dotyczące złego stanu technicznego ogrodzenia placu zabaw odpowiedział, że mnie tam być nie powinno, podobnie jak jego pracownik. Po czym zgodził się ze mną, że regulamin to przewiduje, a wręcz nakazuje opiekę na przebywającymi na placu nieletnimi dziećmi.

Wskazałem, że moim celem na ten moment jest wyłącznie szybka naprawa placu, aby uniknąć kolejnego tego typu zdarzenia.

P. Przedpełski stwierdził, że już jest naprawione, a gdy powiedziałem, że mam dowody, iż tak nie jest, wówczas wykonał telefon do swojego pracownika z ponagleniem o faktyczne wykonanie, gdyż podejrzewał, że posiadam zdjęcia jego obciążające.

Przedstawiłem również dla p. Przedpełskiego historię swojej choroby na tle tego zdarzenia. Obiecał, że na pewno jest ubezpieczony i z tego ubezpieczenia „coś” otrzymam. A rzecz wydawała mi się drugorzędna, albowiem naprawa płotu była dla mnie priorytetem.

Dodałem wówczas, że po zakończonym leczeniu sam się z nim skontaktuję.

W dniu 7.09.2011r. zadzwoniłem do p. Przedpełskiego, który jak zwykle był trudno uchwytny, ale wreszcie udało mi się skontaktować i wówczas okazało się, że MOSiR nie posiada stosownego ubezpieczenia i nie mam na co liczyć. Jednocześnie ostrzegł mnie, że już miał takie sprawy i nikt z nim nie wygrał w sądzie i znowu chciał, abym czekał dalej.

Takie zachowanie nie powinno w mojej ocenie mieć miejsca. Dyrektor MOSiR jest odpowiedzialny za stan placów zabaw i musi się z tym pogodzić, czy chce, czy nie. Brak monitoringu tych miejsc, regulaminu (pomimo uchwalenia przez Radę Miejską), telefonów alarmowych i do administratora, to kolejne sprawy nie załatwione. Nieprofesjonalne jest również zwodzenie mnie w sprawie odszkodowania, kiedy nie ma się nawet polisy.

Wobec powyższego kieruję do p. Burmistrza skargę na takie zachowanie, które poraz kolejny okazuje, że p. Przedpełski zwalnia się odpowiedzialności za coś, za co w pełni odpowiada.

Jednocześnie oczekuję od Pana propozycji zadośćuczynienia za doznane uszkodzenie ciała na obiekcie gminnym.

                                                                                   Z poważaniem

                                                                                 (-) Marcin K.

 W załączeniu;

1.  Historia choroby

2. Dokumentacja fotograficzna miejsca zdarzenia z dnia 31.08.2011r. po „rzekomej” naprawie

 Do wiadomości;

1. Krzysztof Kopański – radny Rady Miejskiej w Pasłęku

 

Ps. Skarżący załączył zdjęcia dokumentujące uszkodzenia ogrodzenia według stanu na dzień 31 sierpnia 2011r.,a więc kilka dni po zdarzeniu,  jednak jakość kserokopii w materiałach sesyjnych nie pozwala na ich umieszczenie.

Později vám si pochopil jsem, že viagra a dávka je zajímavé věci viagra 25mg nejtěžší uvažovat není pravý. Takže vám si myslel než. Jen bude muset přemýšlet o tom, kdy se dá učinit.

Komentarze  

+8 #5 xyz 2011-11-08 19:05
Anonim ma problem z czytaniem ze zrozumieniem tekstu, przecież jasno z tekstu wynika, że to wpis blogera
Cytować
-9 #4 anonim 2011-11-08 14:52
To "Ps" jest do skargi czy do wpisu blogera?
Cytować
-11 #3 anonim 2011-11-08 14:50
Co za maniera! Wkladac leb w kazda dziure...nawet te w plocie....
Cytować
+10 #2 M 2011-11-07 15:17
Trudno uchwytny :lol: bo zajmuje się lataniem z aparatem. CZY KTOŚ MOŻE W OGÓLE OKREŚLIĆ KIEDY ON JEST W PRACY A KIEDY NIE!!!! Czy to zależy od jego widzimisie .
Cytować
+14 #1 halinka 2011-11-02 19:07
Postępowanie pana dyrektora jest nieakceptowalne. Niedługo zaleci noszenie kasków na placu zabaw, a dziury nie naprawi
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież