Hochsztaplerka i manipulacja z kompromitacją i hipokryzją w tle

Krzysztof Kopański. Opublikowano w Samorząd Miejski | 4251 odsłon.

Czas letniej kanikuły za nami i najwyższa pora, by wydarzenia tego lata podsumować. Wszyscy „żyliśmy” niechlubnym wydarzeniem z udziałem byłego i obecnego dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji – Jerzego Przedpełskiego, kiedy to słownie sponiewierał człowieka poczciwego, który to miał czelność od niego wymagać naprawienia szkody.

Pokrzywdzony skierował skargę do burmistrza Śniecikowskiego na zachowanie p. dyrektora i do prokuratury.

Pan burmistrz skargę rozpatrzył w trybie pilnym. Panowie, w osobie burmistrza i dyrektora zgodnie orzekli, że skarga jest w części zasadna (wulgaryzmy!), a w części bezzasadna (zerwana linia telefoniczna), bo pan dyrektor utrzymuje, że uszkodzenia wcześniej nie mógł zgłosić do operatora.

Oczywiście to pokrętne tłumaczenie poparł sam nasz burmistrz, który jako ponad 50-letni facet i od ponad dwudziestu lat na stanowisku powinien wiedzieć, że każdą awarię sieci zgłaszać należy niezwłocznie po jej zaistnieniu właściwym służbom. Są przecież infolinie i telefony alarmowe, gdzie to się zgłasza operatorowi uszkodzonej linii, czy sieci. Ciekaw jestem, czy ktoś bez wody, prądu czy gazu sieciowego siedziałby spokojnie i czekał kilka dni, aż łaskawie ktoś usunie awarię. Sam w takich sytuacjach dzwonię do operatora, by zgłosić taki fakt, bądź potwierdzić, że awaria jest w trakcie usuwania.

No cóż, w naszym miasteczku są widać inne standardy, choć burmistrz chlubi się posiadaniem przez urząd znaku jakości ISO .

W każdym, innym miejscu po takiej publicznej kompromitacji, którą spowodował dyrektor Przedpełski popadłby w niełaskę miejscowej władzy i publiczny niebyt. Ale, nie w naszym miasteczku.

Odtrąbiono więc „konkursowy sukces”, dzięki któremu p. Jerzy Przedpełski został wybrany ponownie na stanowisko dyrektora MOSiR w Pasłęku. Burmistrz „odtajnił” nawet kulisy procedury konkursowej, by usprawiedliwić komisję konkursową i siebie z tak podjętej decyzji. I wyszło szydło z worka, po co była potrzebna Gmina Rada Sportu, której „społeczni działacze i członkowie” spisali się dobrze dokonując jedynie właściwego wyboru. Jak głosi wieść gminna, ci którzy nie przystąpili do konkursu w obawie przed publiczną eliminacją i ci którzy dobrze się spisali otrzymają doroczne nagrody pieniężne burmistrza za aktywną postawę w krzewieniu sportu i rekreacji.

Tymczasem wielkim wygranym okazał się p. Jerzy Przedpełski, który jako zwycięzca w tej konkurencji zdeklasował rywali. Osobiście gratuluję jeszcze jednego sukcesu –realizacji misternego planu. „Skok na kasę gminną” i zainkasowanie kilkudziesięciu tysięcy złotych odprawy i innych dodatków i powrót po miesiącu do pracy na to samo stanowisko to arcymistrzostwo, które dzięki burmistrzowi Śniecikowskiemu stało się realne. Po prostu rewelacja. Panowie, czapki z głów! Panie, niekoniecznie.

Pan Dyrektor szybko zdyskontował swoje zwycięstwo. Schował głęboko do szuflady tematy drażliwe dla władzy, które jako redaktor skrzętnie chował „ na czarną godzinę” i szybko wziął się do publicznej krytyki tematów i osób niewygodnych dla lokalnej władzy. W końcu lojalność musi być w narodzie.

Oto pierwszy przykład z brzegu. Wpadł mi w ręce artykuł redaktora Jerzego Przedpełskiego p.t. Konkurs (Głos Pasłęka nr 9 (248) wrzesień 2011.). W notce redaktora JP czytamy… Oświadczam, że nic z góry nie było ukartowane, a test który pisałem był prawdziwy i dość trudny……… Robienie „bohatera” i pokrzywdzonego z kandydata niedopuszczonego do konkursu mija się z celem. Ten pan jest zwykłym hochsztaplerem...(koniec cyt.).

Uff. Mocne. Bardzo mocne. Nazwanie publicznie swojego kontrkandydata hochsztaplerem jest nie lada odwagą. Czy to uchodzi, by urzędnik samorządowy obrażał obywatela, że ten „śmiał” rywalizować z nim o dyrektorski fotel? Mieli więc rację ci, którzy nie wystartowali w konkursie. Butne zachowanie p. redaktora i dyrektora w jednej osobie jest w mojej ocenie dalszą kontynuacją jego postawy, którą (niestety!) z jakiś względów toleruje burmistrz Śniecikowski.

To jest kompromitacja Pana osoby, panie Burmistrzu. To psuje Pana wizerunek. Szalenie mi przykro, ale sam Pan do tego dopuścił.

Dalej w odtajnionej „Informacji o konkursie na stanowisko dyrektora MOSiR w Pasłęku” burmistrz ani słowem nie wspomina, czy w ogóle i jak komisja badała nieposzlakowaną opinię kandydatów, a należy przypomnieć, że był to wymóg niezbędny stawiany wszystkim kandydatom i wynikał m.in. z ustawy o pracownikach samorządowych, ustawy o samorządzie gminnym. Ta informacja w mojej ocenie celowo została przemilczana, gdyż najprawdopodobniej w świetle późniejszych wyjaśnień burmistrza, nie była w ogóle analizowana. Tak, czy siak po ostatnich wyskokach p. dyrektora komisja mogła mieć z tym problem.

Urząd Miejski w Pasłęku prezentuje archaiczny model rekrutacyjny pracowników. Niby wszystko jest tajne, ale trzeba przyjść do urzędu osobiście i potwierdzić dokumenty za zgodność z oryginałem i cały urząd może potencjalnie znać dane kandydata. Nikt, kto dalej mieszka nie jest w stanie złożyć aplikacji bez konieczności przyjazdu, choć teraz, jeśli wierzyć słowom sekretarza, można złożyć kopie poświadczone notarialnie (co innego jest jednak w ogłoszeniach rekrutacyjnych?!), ale przecież to wszystko kosztuje. Ktoś coś kiedyś powiedział o nadgorliwości, że jest gorsza od……. i to prawda.

Raport Najwyższej Izby Kontroli wskazuje, że trzy czwarte samorządów źle przeprowadza nabory pracowników - świadomie majstrując przy procedurach konkursowych i manipulując wynikami – tak, by stanowiska dostali „sami swoi” (http://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-naborze-na-stanowiska-urzednicze.html).

Czy do tego worka należy wrzucić opisany, pasłęcki przykład? Hmm……zastanawiam się.

Ale jak mówią, jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Skoro p. dyrektor był taki dobry, to mógł nie odchodzić na emeryturę. Dziś już wiadomo, że ten „cyrk” z odejściem i powrotem p. Przedpełskiego kosztował podatników kilkadziesiąt tysięcy złotych z kasy miejskiej, a przy okazji ujawnił urzędnicze patologie.

Czy ktoś tu mówił o moralności i etyce? Nie widzę. Nie słyszę. Przyjęty. Panie Jerzy, witamy znowu.

 Ps. W sondzie internetowej umieszczonej na moim blogu "Czy burmistrz W. Śniecikowski postąpił właściwie zatrudniając ponownie na stanowisko dyrektora MOSiR w Pasłęku J. Przedpełskiego  oddano 213 głosów. Odpowiedź "nie" oddało 87,8% respondentów, odpowiedź "tak" oddało 9,9%, a 2,3 % nie miało w tym temacie zdania.

 

Později vám si rozuměl jsem, že viagra a dávka je zajímavé věci viagra 25mg nejtěžší uvažovat není doprava. Takže vám si myslel předtím. Jen nebude muset uvažovat o tom, kdy se dá provést.

Komentarze  

+2 #5 x 2011-09-29 21:29
kiedyś myślałem,że Śniecikowski ma w sobie trochę inteligencji.Teraz jestem pewny,że nie!
Cytować
+1 #4 TW WSI 2011-09-26 16:56
w gwoli prawdy-z Gminnej Rady Sportu do komisji konkursowej oddelegowany został Pan Z. B- w jaki sposób tego nie wie nikt nawet pozostali radni oraz pracownik koniuszego Pan M.P przewodniczący rady -śmieszne ale prawdziwe
Cytować
+2 #3 tadek 2011-09-26 15:30
Kontrola w MOSiR jest faktycznie konieczna. Tylko nie tej śmiesznej komisji rewizyjnej z radnym Żukowskim na czele. Oni nawet do sklepu GS się nie nadają.
Cytować
+2 #2 Antoni 2011-09-26 09:34
W MOSiR przydałby się zwyczajnie audyt oceniający działalność i gospodarność, bo wszystko jest wielką tajemnicą łącznie z ilością korzystających osób z atrakcji klubowych:)
Cytować
+1 #1 też jurek 2011-09-26 08:30
Dla Przedpełskiego liczy się kasa ponad wszystko, żadnych zasad, a nasz burmistrz to marionetka jak na słynnej karykaturze. smutne to ale prawdziwe.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież